wtorek, 19 lutego 2013

11 marca 2012

Błękit nieba zbudził,
te nasze mieszkania z szarej płyty.
W nich klatki bez snów.
W nich ludzie czarni.

Węgiel, Matka Boska w Koronie,
Dużo kości
Dużo wódki
Dużo „do doktora poproszę” i
„tego skurwysyna z 3 piętra”

Ból – przypomina że istniejesz,
Szmer – przypomina że istniejesz,
Dygot – jak wyżej.
Bo to raczej nie życie.

wtorek, 12 lutego 2013

Grudzień 2012

Sterylnie jest dość,
Gdy wszędzie mnóstwo krwi.
Stabilnie jest dość,
Gdy brak świadomości i ludzi paru.

Obróć się drugi raz.
Możesz nawet trzeci,
wtedy dojrzysz.

Tu brak czasu,
Tam brak chcenia.

Ten stan, gdy czujesz dotyk na skórze.
Włosy na policzku i szept czerwonych ust.
Apatii jednak teraz czas,
Każdego dnia jest noc
(bo to znaczenia nie ma,
czy ktoś to dostrzega)

niedziela, 3 lutego 2013

List do „przyjaciela”

Witaj,
Dzisiaj rano narysowałem twoją śmierć,
Zabrakło jak zwykle, tego co ludzie nazywają kolorami.
Więc szary ołówek i czarny długopis.
Szary blok i czarna lina,
Szary dźwięk i czarny pokój,
Szaroczarny trup.
Pamiętasz? Tak jak u nas, dzień w mieście.
Kiedyś byliśmy dziećmi, teraz tylko się staramy.
Proste, pojedyncze marzenie,
Wsadzono do pociągu uogólnień, prowadzącego do:
Tego co chcą ludzie, inni, społeczeństwo.
Słowa te niezmywalne z płyt chodnika,
nawet przez najbardziej głośny deszcz mądrości i myślicieli.