Dlaczego miałbyś wymagać
jej oczu zlepionych
obrazem i słowami.
Dlaczego zamykasz bliskość
w zwierciadła ścianach,
nadajesz znaczenie spojrzeniu.
Dlaczego miałbyś błagać,
zniknąć w zmęczonych
błękitnym milczeniem - dłoni.
Dlaczego cichą nicość
czujesz wśród bliskich
odbić własnego oceanu.
Nie pytaj już dlaczego,
wzrok mój dawno niknie
w jej oświetlonych jesienią włosach.
Nie pytaj już dlaczego,
bo to dzień każe mi wplatać słowa w jej dłonie
zmieniając to w cień rozproszonego piękna..