Usłyszysz ten głos jeszcze nie raz,
Dopóki słyszeć będziesz mógł..
Ślepy w kałuży leżysz,
z oczodołów płyną strumienie krwi,
a noc spowija powoli twoją głowę.
Oczy twe wydłubała...
Kryć się może wszędzie
W ławce ze snów zbudowanej.
W kamienicy marzeń zapomnianych.
W widoku zamku z chmur.
W chwili ulotnej.
Usłyszysz ten głos jeszcze nie raz,
Dopóki słyszeć będziesz mógł
Jej cichy szept
i melodie wiatru łez jej włosów,
którymi budzi się rano:
'Mam zachciankę..
Kocham,
Więc pamiętaj'
Skryjesz swą twarz w czterech rogach pokoju.
Staniesz na środku skrzyżowania księżyca
Ukryjesz wszystko prócz...
Prócz paru blizn wspomnień.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
czwartek, 17 stycznia 2013
Podchodząc [raz i dwa]
Ta cisza jest jak zmowa,
bo puścić nie chce od kiedy zaciska się na szyi.
Teraz nie odejdzie nigdy, zostawia czerwony ślad
kłania się nisko, mimo że wysoko stoi nad filarem marzeń
tak gorzko nieosiągalnie.
Koniec końców rzekł by pewnie kto mądrzejszy,
choć ładniej brzmi to jako - blisko życia.
Na granicy kroczyć,
choć możliwym to nie jest, podejmuj próbę. Bądź przy tym spokojny
ci niżej wiedzą gdzie szukać powinieneś.
Samotny lot może być przyjemny, niczym upadek.
Lepiej wierzyć że ten kawałek ciebie, pozostanie tylko niewinną częścią
bo puścić nie chce od kiedy zaciska się na szyi.
Teraz nie odejdzie nigdy, zostawia czerwony ślad
kłania się nisko, mimo że wysoko stoi nad filarem marzeń
tak gorzko nieosiągalnie.
Koniec końców rzekł by pewnie kto mądrzejszy,
choć ładniej brzmi to jako - blisko życia.
Na granicy kroczyć,
choć możliwym to nie jest, podejmuj próbę. Bądź przy tym spokojny
ci niżej wiedzą gdzie szukać powinieneś.
Samotny lot może być przyjemny, niczym upadek.
Lepiej wierzyć że ten kawałek ciebie, pozostanie tylko niewinną częścią
środa, 16 stycznia 2013
Na raz..
Unosiłby się,
Tak wysoko, jak nisko stoi przy ziemi po której stąpa
Zrobiłby krok
Tak ja robi go wstając, spadając z chmur
chmur gdzie wysoko postawiony nie musi istnieć.
Wyjątkowa noc, stojąc na przystanku
Tak cudowne wyobrażenie ust
Gdzieś za miastem, gdzie mgła ciszy.
Zapadając w czarnych oczach
Odlatuje na skrzydłach kruka,
myśląc że upadek nie nastąpi
Powoli zamykają się oczy,
Te cienie nawet w śnie ruszają tam skąd uciekam.
Tak wysoko, jak nisko stoi przy ziemi po której stąpa
Zrobiłby krok
Tak ja robi go wstając, spadając z chmur
chmur gdzie wysoko postawiony nie musi istnieć.
Wyjątkowa noc, stojąc na przystanku
Tak cudowne wyobrażenie ust
Gdzieś za miastem, gdzie mgła ciszy.
Zapadając w czarnych oczach
Odlatuje na skrzydłach kruka,
myśląc że upadek nie nastąpi
Powoli zamykają się oczy,
Te cienie nawet w śnie ruszają tam skąd uciekam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)