Kontekst:
- Ej dawaj jakąś grafomanie!
- Okej!
Czy jeśli każdego dnia
Porzucam wiarę w Boga
A następnie do niej wracam
To czy mogę to nazwać
Zmaganiem?
Walką?
Dyskusją?
Z Bogiem?
Czy jeśli każdego dnia
Wstaje rano do pracy
A następnie z niej wracam
To czy mogę to nazwać
Zmaganiem?
Walką?
No bo raczej nie dyskusją
I raczej nie z Bogiem
Czy jeśli każdego dnia
Zaczynam myśleć
To czy mogę to nazwać
Zmaganiem?
Walką?
Dyskusją?
Z samym sobą?
Czy jeśli każdego dnia
Budzą mnie wątpliwości
I czuje lekki dreszcz po plecach
To czy mogę to nazwać
Poszukiwaniem?
Co jeśli od kilku dni
Czuje się jakbym miał 17 lat
To czy mam wierzyć?
Czy mam wstawać do pracy?
Czy powinienem zaczynać myśleć?
Czy powinienem mieć wątpliwości?
Czy też raczej powinienem czuć wdzięczność
Że raz na jakiś czas
Czuje
Że raz na jakiś czas
Czuje słowa
Że raz na jakiś czas
Tracę sens
Że raz na jakiś czas
(a w sumie co 10 lat)
Muszę przechodzić to samo
Masowa Krytyka Myślenia
niedziela, 20 czerwca 2021
niedziela, 17 listopada 2013
***
Credo trzech pokoleń trupów i szemranego romantyzmu
(chcę)
Zniszczyć fundament – krucjatę która zastyga w miejscu
nakarmić świat łzami – choć częściej ciszą przenikliwą,
być własnością nieintelektualną – szufladą, śmietnikiem własnych wspomnień.
Matka naszej desperacji - kwiaty na beton, puste usta i jedna pusta ławka na jutro.
Każdy krąg oznacza regres – jednak bliżej zwierciadła – determinant potrzeb
kłamstwa – ostatnia z możliwych prawd na temat śmierci
iluzji – nieprzystosowania do zrywania kwiatów dla korony
miłości –
dzień to noc,
zaś noc to kłamstwo,
gorycz..
potem zostaje tylko iluzja..
(chcę)
Zniszczyć fundament – krucjatę która zastyga w miejscu
nakarmić świat łzami – choć częściej ciszą przenikliwą,
być własnością nieintelektualną – szufladą, śmietnikiem własnych wspomnień.
Matka naszej desperacji - kwiaty na beton, puste usta i jedna pusta ławka na jutro.
Każdy krąg oznacza regres – jednak bliżej zwierciadła – determinant potrzeb
kłamstwa – ostatnia z możliwych prawd na temat śmierci
iluzji – nieprzystosowania do zrywania kwiatów dla korony
miłości –
dzień to noc,
zaś noc to kłamstwo,
gorycz..
potem zostaje tylko iluzja..
środa, 23 października 2013
***
Dlaczego miałbyś wymagać
jej oczu zlepionych
obrazem i słowami.
Dlaczego zamykasz bliskość
w zwierciadła ścianach,
nadajesz znaczenie spojrzeniu.
Dlaczego miałbyś błagać,
zniknąć w zmęczonych
błękitnym milczeniem - dłoni.
Dlaczego cichą nicość
czujesz wśród bliskich
odbić własnego oceanu.
Nie pytaj już dlaczego,
wzrok mój dawno niknie
w jej oświetlonych jesienią włosach.
Nie pytaj już dlaczego,
bo to dzień każe mi wplatać słowa w jej dłonie
zmieniając to w cień rozproszonego piękna..
jej oczu zlepionych
obrazem i słowami.
Dlaczego zamykasz bliskość
w zwierciadła ścianach,
nadajesz znaczenie spojrzeniu.
Dlaczego miałbyś błagać,
zniknąć w zmęczonych
błękitnym milczeniem - dłoni.
Dlaczego cichą nicość
czujesz wśród bliskich
odbić własnego oceanu.
Nie pytaj już dlaczego,
wzrok mój dawno niknie
w jej oświetlonych jesienią włosach.
Nie pytaj już dlaczego,
bo to dzień każe mi wplatać słowa w jej dłonie
zmieniając to w cień rozproszonego piękna..
poniedziałek, 21 października 2013
Jesień
Po pierwsze:
upadek świadomości
Po drugie:
poczucie nicości
Po trzecie
5 spojrzeń na prawo
Po czwarte
8 spojrzeń jak zawsze przed siebie
Po piąte
Sen, gorycz niepatetyczna - błahostka
zaczyna się dzień
Po chuj to piszę
Wojaczek Ty skurwysynie
upadek świadomości
Po drugie:
poczucie nicości
Po trzecie
5 spojrzeń na prawo
Po czwarte
8 spojrzeń jak zawsze przed siebie
Po piąte
Sen, gorycz niepatetyczna - błahostka
zaczyna się dzień
Po chuj to piszę
Wojaczek Ty skurwysynie
wtorek, 6 sierpnia 2013
Antymanifest
Nasza choroba to
tysiące diagnoz
i trupów
serce Syberii które nie topnieje
Cisza...
...
wokół której krążymy
niczym ziemia wokół słońca -
dopiero od kilku wieków.
"My" lecz częściej "Ja"
zgłębiający każdą nutę wiatru
oraz odciski i krew -
na cudzych ścianach.
Słuchamy i słyszymy:
to co chcemy.
Patrzymy i widzimy:
odbicie tradycji, morderstw przodków,
drogi budowanej z lepkiej i tłustej
masy krwistej - kościsto-mięsnej
Jemy i smakujemy:
słowa - błękitne ptaki
na bezchmurnym niebie.
Żyjemy tak jak inni,
mijając się z objawieniem,
mijając się z teraźniejszością,
zanurzeni, lecz naprawdę zawieszenie na nieswojej linie.
Żyjemy tak jak inni
wpajamy słowa w obraz nędzy,
zaś codzienność ramę własnej słabości.
Jak komar którego dni są niepoliczalne, lecz zależne:
Chcemy tylko więcej siebie
z nieswojego życia.
tysiące diagnoz
i trupów
serce Syberii które nie topnieje
Cisza...
...
wokół której krążymy
niczym ziemia wokół słońca -
dopiero od kilku wieków.
"My" lecz częściej "Ja"
zgłębiający każdą nutę wiatru
oraz odciski i krew -
na cudzych ścianach.
Słuchamy i słyszymy:
to co chcemy.
Patrzymy i widzimy:
odbicie tradycji, morderstw przodków,
drogi budowanej z lepkiej i tłustej
masy krwistej - kościsto-mięsnej
Jemy i smakujemy:
słowa - błękitne ptaki
na bezchmurnym niebie.
Żyjemy tak jak inni,
mijając się z objawieniem,
mijając się z teraźniejszością,
zanurzeni, lecz naprawdę zawieszenie na nieswojej linie.
Żyjemy tak jak inni
wpajamy słowa w obraz nędzy,
zaś codzienność ramę własnej słabości.
Jak komar którego dni są niepoliczalne, lecz zależne:
Chcemy tylko więcej siebie
z nieswojego życia.
środa, 10 lipca 2013
Cisza i serce
Zostawiając łzy z krwi,
tak blisko,
tak ciepło,
taka przenikliwa cisza w krzyku miasta.
Gnijące ciało wyprzedziło gnijący umysł
taka mała przemoc martwych.
Szkło już dawno rozpływało się na wargach,
jak czyjeś życie w zupełnie cudzych oczach.
Słowa jak ostatnie czyste powietrze:
do zabicia w każdym momencie.
Wolność w żyłach, w każdej kropli ciemnej cieczy:
do przecięcia.
Nieskończona nienawiść..
cisza i serce..
tak blisko,
tak ciepło,
taka przenikliwa cisza w krzyku miasta.
Gnijące ciało wyprzedziło gnijący umysł
taka mała przemoc martwych.
Szkło już dawno rozpływało się na wargach,
jak czyjeś życie w zupełnie cudzych oczach.
Słowa jak ostatnie czyste powietrze:
do zabicia w każdym momencie.
Wolność w żyłach, w każdej kropli ciemnej cieczy:
do przecięcia.
Nieskończona nienawiść..
cisza i serce..
czwartek, 27 czerwca 2013
Zapomnienie
Nasi bohaterowie nie żyją
Bo realnie nigdy nie istnieli
Półświadek - bo tak go widzę
Półczłowiek – bo tak go nazwałem
Klękasz – często dla siebie
Co robisz
gdy krew zalewa twoją głowę,
gdy rana na nowo zostaje otwarta ,
strumienie tego miasta i tak zmywają ból:
anonimowe uczucia – każde miasto ma swoją herezje
strumień płynie – każdy ma ten dzień.
W środku i tak
nietknięty schemat braku winy.
Przywiązany do przewodów
niewolnik dzieciństwa,
żałosny, szczęśliwy zawsze
gdy wyrzuca to co najważniejsze - egzystencje.
Bo realnie nigdy nie istnieli
Półświadek - bo tak go widzę
Półczłowiek – bo tak go nazwałem
Klękasz – często dla siebie
Co robisz
gdy krew zalewa twoją głowę,
gdy rana na nowo zostaje otwarta ,
strumienie tego miasta i tak zmywają ból:
anonimowe uczucia – każde miasto ma swoją herezje
strumień płynie – każdy ma ten dzień.
W środku i tak
nietknięty schemat braku winy.
Przywiązany do przewodów
niewolnik dzieciństwa,
żałosny, szczęśliwy zawsze
gdy wyrzuca to co najważniejsze - egzystencje.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)