Credo trzech pokoleń trupów i szemranego romantyzmu
(chcę)
Zniszczyć fundament – krucjatę która zastyga w miejscu
nakarmić świat łzami – choć częściej ciszą przenikliwą,
być własnością nieintelektualną – szufladą, śmietnikiem własnych wspomnień.
Matka naszej desperacji - kwiaty na beton, puste usta i jedna pusta ławka na jutro.
Każdy krąg oznacza regres – jednak bliżej zwierciadła – determinant potrzeb
kłamstwa – ostatnia z możliwych prawd na temat śmierci
iluzji – nieprzystosowania do zrywania kwiatów dla korony
miłości –
dzień to noc,
zaś noc to kłamstwo,
gorycz..
potem zostaje tylko iluzja..
niedziela, 17 listopada 2013
środa, 23 października 2013
***
Dlaczego miałbyś wymagać
jej oczu zlepionych
obrazem i słowami.
Dlaczego zamykasz bliskość
w zwierciadła ścianach,
nadajesz znaczenie spojrzeniu.
Dlaczego miałbyś błagać,
zniknąć w zmęczonych
błękitnym milczeniem - dłoni.
Dlaczego cichą nicość
czujesz wśród bliskich
odbić własnego oceanu.
Nie pytaj już dlaczego,
wzrok mój dawno niknie
w jej oświetlonych jesienią włosach.
Nie pytaj już dlaczego,
bo to dzień każe mi wplatać słowa w jej dłonie
zmieniając to w cień rozproszonego piękna..
jej oczu zlepionych
obrazem i słowami.
Dlaczego zamykasz bliskość
w zwierciadła ścianach,
nadajesz znaczenie spojrzeniu.
Dlaczego miałbyś błagać,
zniknąć w zmęczonych
błękitnym milczeniem - dłoni.
Dlaczego cichą nicość
czujesz wśród bliskich
odbić własnego oceanu.
Nie pytaj już dlaczego,
wzrok mój dawno niknie
w jej oświetlonych jesienią włosach.
Nie pytaj już dlaczego,
bo to dzień każe mi wplatać słowa w jej dłonie
zmieniając to w cień rozproszonego piękna..
poniedziałek, 21 października 2013
Jesień
Po pierwsze:
upadek świadomości
Po drugie:
poczucie nicości
Po trzecie
5 spojrzeń na prawo
Po czwarte
8 spojrzeń jak zawsze przed siebie
Po piąte
Sen, gorycz niepatetyczna - błahostka
zaczyna się dzień
Po chuj to piszę
Wojaczek Ty skurwysynie
upadek świadomości
Po drugie:
poczucie nicości
Po trzecie
5 spojrzeń na prawo
Po czwarte
8 spojrzeń jak zawsze przed siebie
Po piąte
Sen, gorycz niepatetyczna - błahostka
zaczyna się dzień
Po chuj to piszę
Wojaczek Ty skurwysynie
wtorek, 6 sierpnia 2013
Antymanifest
Nasza choroba to
tysiące diagnoz
i trupów
serce Syberii które nie topnieje
Cisza...
...
wokół której krążymy
niczym ziemia wokół słońca -
dopiero od kilku wieków.
"My" lecz częściej "Ja"
zgłębiający każdą nutę wiatru
oraz odciski i krew -
na cudzych ścianach.
Słuchamy i słyszymy:
to co chcemy.
Patrzymy i widzimy:
odbicie tradycji, morderstw przodków,
drogi budowanej z lepkiej i tłustej
masy krwistej - kościsto-mięsnej
Jemy i smakujemy:
słowa - błękitne ptaki
na bezchmurnym niebie.
Żyjemy tak jak inni,
mijając się z objawieniem,
mijając się z teraźniejszością,
zanurzeni, lecz naprawdę zawieszenie na nieswojej linie.
Żyjemy tak jak inni
wpajamy słowa w obraz nędzy,
zaś codzienność ramę własnej słabości.
Jak komar którego dni są niepoliczalne, lecz zależne:
Chcemy tylko więcej siebie
z nieswojego życia.
tysiące diagnoz
i trupów
serce Syberii które nie topnieje
Cisza...
...
wokół której krążymy
niczym ziemia wokół słońca -
dopiero od kilku wieków.
"My" lecz częściej "Ja"
zgłębiający każdą nutę wiatru
oraz odciski i krew -
na cudzych ścianach.
Słuchamy i słyszymy:
to co chcemy.
Patrzymy i widzimy:
odbicie tradycji, morderstw przodków,
drogi budowanej z lepkiej i tłustej
masy krwistej - kościsto-mięsnej
Jemy i smakujemy:
słowa - błękitne ptaki
na bezchmurnym niebie.
Żyjemy tak jak inni,
mijając się z objawieniem,
mijając się z teraźniejszością,
zanurzeni, lecz naprawdę zawieszenie na nieswojej linie.
Żyjemy tak jak inni
wpajamy słowa w obraz nędzy,
zaś codzienność ramę własnej słabości.
Jak komar którego dni są niepoliczalne, lecz zależne:
Chcemy tylko więcej siebie
z nieswojego życia.
środa, 10 lipca 2013
Cisza i serce
Zostawiając łzy z krwi,
tak blisko,
tak ciepło,
taka przenikliwa cisza w krzyku miasta.
Gnijące ciało wyprzedziło gnijący umysł
taka mała przemoc martwych.
Szkło już dawno rozpływało się na wargach,
jak czyjeś życie w zupełnie cudzych oczach.
Słowa jak ostatnie czyste powietrze:
do zabicia w każdym momencie.
Wolność w żyłach, w każdej kropli ciemnej cieczy:
do przecięcia.
Nieskończona nienawiść..
cisza i serce..
tak blisko,
tak ciepło,
taka przenikliwa cisza w krzyku miasta.
Gnijące ciało wyprzedziło gnijący umysł
taka mała przemoc martwych.
Szkło już dawno rozpływało się na wargach,
jak czyjeś życie w zupełnie cudzych oczach.
Słowa jak ostatnie czyste powietrze:
do zabicia w każdym momencie.
Wolność w żyłach, w każdej kropli ciemnej cieczy:
do przecięcia.
Nieskończona nienawiść..
cisza i serce..
czwartek, 27 czerwca 2013
Zapomnienie
Nasi bohaterowie nie żyją
Bo realnie nigdy nie istnieli
Półświadek - bo tak go widzę
Półczłowiek – bo tak go nazwałem
Klękasz – często dla siebie
Co robisz
gdy krew zalewa twoją głowę,
gdy rana na nowo zostaje otwarta ,
strumienie tego miasta i tak zmywają ból:
anonimowe uczucia – każde miasto ma swoją herezje
strumień płynie – każdy ma ten dzień.
W środku i tak
nietknięty schemat braku winy.
Przywiązany do przewodów
niewolnik dzieciństwa,
żałosny, szczęśliwy zawsze
gdy wyrzuca to co najważniejsze - egzystencje.
Bo realnie nigdy nie istnieli
Półświadek - bo tak go widzę
Półczłowiek – bo tak go nazwałem
Klękasz – często dla siebie
Co robisz
gdy krew zalewa twoją głowę,
gdy rana na nowo zostaje otwarta ,
strumienie tego miasta i tak zmywają ból:
anonimowe uczucia – każde miasto ma swoją herezje
strumień płynie – każdy ma ten dzień.
W środku i tak
nietknięty schemat braku winy.
Przywiązany do przewodów
niewolnik dzieciństwa,
żałosny, szczęśliwy zawsze
gdy wyrzuca to co najważniejsze - egzystencje.
wtorek, 25 czerwca 2013
Powroty I
Powroty - czyli nieobiektywne zakrzywianie teraźniejszości w stronę czasu przeszłego.
Pokój
Brak drzwi,
Na łóżku leży To,
To smutek wesoły
To jest mentalnie martwe
To nie chce iść spać
To żałuje
Nie lubisz Tuwima to nie mamy o czym gadać
Wszystko wydaje się łatwiejsze,
Z pozycji okna
(chyba) 3/02/2012
-------------------
Głosy chodzą po zewnętrznej stronie szarej płyty pokrywającej bloki i niektóre umysły ludzkie, że można mnie znaleźć w najnowszym numerze Ofensywy
Pokój
Brak drzwi,
Na łóżku leży To,
To smutek wesoły
To jest mentalnie martwe
To nie chce iść spać
To żałuje
Nie lubisz Tuwima to nie mamy o czym gadać
Wszystko wydaje się łatwiejsze,
Z pozycji okna
(chyba) 3/02/2012
-------------------
Głosy chodzą po zewnętrznej stronie szarej płyty pokrywającej bloki i niektóre umysły ludzkie, że można mnie znaleźć w najnowszym numerze Ofensywy
poniedziałek, 20 maja 2013
Jeżeli definicją i pojęciem:
kradnie
okupuje
gwałci
To zabrzmi prawie
(choć równie prawdziwie)
jak:
Moje miasto we mnie.
Siedem grzechów pamiętanych,
tak samo jak twarzy mijanych
Chamstwo
Przekleństwo
Prostactwo
Brak zrozumienia
i marzenia
Manipulacja
Pogarda
Sarkazm
Kreśl to powoli,
zanim połknie to masa.
Nadaj sens, rozliczaj siebie
Rozliczaj swoją godność.
Porównanie - błyskawiczna recepta na ból
Jeszcze nic to nie zmieniło.
Rzuć wyzwanie
Agresja! na murach
Niszcz! szarą płytę
Agresja!
Niszcz! papierowo-moralny fundament
Agresja!
Niszcz to w sobie
kradnie
okupuje
gwałci
To zabrzmi prawie
(choć równie prawdziwie)
jak:
Moje miasto we mnie.
Siedem grzechów pamiętanych,
tak samo jak twarzy mijanych
Chamstwo
Przekleństwo
Prostactwo
Brak zrozumienia
i marzenia
Manipulacja
Pogarda
Sarkazm
Kreśl to powoli,
zanim połknie to masa.
Nadaj sens, rozliczaj siebie
Rozliczaj swoją godność.
Porównanie - błyskawiczna recepta na ból
Jeszcze nic to nie zmieniło.
Rzuć wyzwanie
Agresja! na murach
Niszcz! szarą płytę
Agresja!
Niszcz! papierowo-moralny fundament
Agresja!
Niszcz to w sobie
wtorek, 30 kwietnia 2013
Hymn
Ziarnami
Krzewami
Drzewami
Wysoko! Już umieściłem siebie.
Drabinami
Schodami
Linami
Chwila! Już schodzę.
Źródłami
Rzekami
Morzami
Ocean! Już przemierzyłem.
Źdźbłami
Łąkami
Lasami
Przejdę! Już wybór bliski.
Ktoś lata,
ktoś patrzy,
obserwuje uważnie.
Ocena oceny ceny
ludzkiej.
Zamiast debaty kończyć po!
ludzku.
Lecz choćby kto widział,
jak zakładam szaty ogólne,
Lecz choćby kto widział,
jak dobrowolnie idę do obozu
Wiedz że nie umrze duch:
częsty – ogół niszczy trud
możliwy tutaj– trud niszczy ogół .
Krzewami
Drzewami
Wysoko! Już umieściłem siebie.
Drabinami
Schodami
Linami
Chwila! Już schodzę.
Źródłami
Rzekami
Morzami
Ocean! Już przemierzyłem.
Źdźbłami
Łąkami
Lasami
Przejdę! Już wybór bliski.
Ktoś lata,
ktoś patrzy,
obserwuje uważnie.
Ocena oceny ceny
ludzkiej.
Zamiast debaty kończyć po!
ludzku.
Lecz choćby kto widział,
jak zakładam szaty ogólne,
Lecz choćby kto widział,
jak dobrowolnie idę do obozu
Wiedz że nie umrze duch:
częsty – ogół niszczy trud
możliwy tutaj– trud niszczy ogół .
piątek, 22 marca 2013
Wielki Las
Gdzieś, dawniej już to mówiono,
dwa razy pewnych rzeczy się nie robi.
Jednak czasami prośba pustej ławki w nocy,
jest silniejsza od tradycji jestestwa narzuconego.
Ucieknijmy z miasta, za horyzont!
Oczy z ufnością spoglądają na drzewo..
Przecież jeszcze tak niedawno była tu tylko ziemia i małe ziarno nadzei wyrytej słowami.
Słowami które dawały nieodparte wrażenie zrozumienia,
mimo to pozostając tylko zlepkiem liter.
Słowa to jedno.
Czasami: ufam, toleruje, kocham.
Jednak nienawidzę znacznie częściej.
Uczucia to drugie.
Po chwili...
Krótkie stwierdzenie faktu...
Czuje wiatr, a w palcach ciągle nic.
Znowu się zgubiłem,
Strasznie wielki ten las.
dwa razy pewnych rzeczy się nie robi.
Jednak czasami prośba pustej ławki w nocy,
jest silniejsza od tradycji jestestwa narzuconego.
Ucieknijmy z miasta, za horyzont!
Oczy z ufnością spoglądają na drzewo..
Przecież jeszcze tak niedawno była tu tylko ziemia i małe ziarno nadzei wyrytej słowami.
Słowami które dawały nieodparte wrażenie zrozumienia,
mimo to pozostając tylko zlepkiem liter.
Słowa to jedno.
Czasami: ufam, toleruje, kocham.
Jednak nienawidzę znacznie częściej.
Uczucia to drugie.
Po chwili...
Krótkie stwierdzenie faktu...
Czuje wiatr, a w palcach ciągle nic.
Znowu się zgubiłem,
Strasznie wielki ten las.
wtorek, 19 lutego 2013
11 marca 2012
Błękit nieba zbudził,
te nasze mieszkania z szarej płyty.
W nich klatki bez snów.
W nich ludzie czarni.
Węgiel, Matka Boska w Koronie,
Dużo kości
Dużo wódki
Dużo „do doktora poproszę” i
„tego skurwysyna z 3 piętra”
Ból – przypomina że istniejesz,
Szmer – przypomina że istniejesz,
Dygot – jak wyżej.
Bo to raczej nie życie.
te nasze mieszkania z szarej płyty.
W nich klatki bez snów.
W nich ludzie czarni.
Węgiel, Matka Boska w Koronie,
Dużo kości
Dużo wódki
Dużo „do doktora poproszę” i
„tego skurwysyna z 3 piętra”
Ból – przypomina że istniejesz,
Szmer – przypomina że istniejesz,
Dygot – jak wyżej.
Bo to raczej nie życie.
wtorek, 12 lutego 2013
Grudzień 2012
Sterylnie jest dość,
Gdy wszędzie mnóstwo krwi.
Stabilnie jest dość,
Gdy brak świadomości i ludzi paru.
Obróć się drugi raz.
Możesz nawet trzeci,
wtedy dojrzysz.
Tu brak czasu,
Tam brak chcenia.
Ten stan, gdy czujesz dotyk na skórze.
Włosy na policzku i szept czerwonych ust.
Apatii jednak teraz czas,
Każdego dnia jest noc
(bo to znaczenia nie ma,
czy ktoś to dostrzega)
Gdy wszędzie mnóstwo krwi.
Stabilnie jest dość,
Gdy brak świadomości i ludzi paru.
Obróć się drugi raz.
Możesz nawet trzeci,
wtedy dojrzysz.
Tu brak czasu,
Tam brak chcenia.
Ten stan, gdy czujesz dotyk na skórze.
Włosy na policzku i szept czerwonych ust.
Apatii jednak teraz czas,
Każdego dnia jest noc
(bo to znaczenia nie ma,
czy ktoś to dostrzega)
niedziela, 3 lutego 2013
List do „przyjaciela”
Witaj,
Dzisiaj rano narysowałem twoją śmierć,
Zabrakło jak zwykle, tego co ludzie nazywają kolorami.
Więc szary ołówek i czarny długopis.
Szary blok i czarna lina,
Szary dźwięk i czarny pokój,
Szaroczarny trup.
Pamiętasz? Tak jak u nas, dzień w mieście.
Kiedyś byliśmy dziećmi, teraz tylko się staramy.
Proste, pojedyncze marzenie,
Wsadzono do pociągu uogólnień, prowadzącego do:
Tego co chcą ludzie, inni, społeczeństwo.
Słowa te niezmywalne z płyt chodnika,
nawet przez najbardziej głośny deszcz mądrości i myślicieli.
Dzisiaj rano narysowałem twoją śmierć,
Zabrakło jak zwykle, tego co ludzie nazywają kolorami.
Więc szary ołówek i czarny długopis.
Szary blok i czarna lina,
Szary dźwięk i czarny pokój,
Szaroczarny trup.
Pamiętasz? Tak jak u nas, dzień w mieście.
Kiedyś byliśmy dziećmi, teraz tylko się staramy.
Proste, pojedyncze marzenie,
Wsadzono do pociągu uogólnień, prowadzącego do:
Tego co chcą ludzie, inni, społeczeństwo.
Słowa te niezmywalne z płyt chodnika,
nawet przez najbardziej głośny deszcz mądrości i myślicieli.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Egoistyczna myśl o sobie
Usłyszysz ten głos jeszcze nie raz,
Dopóki słyszeć będziesz mógł..
Ślepy w kałuży leżysz,
z oczodołów płyną strumienie krwi,
a noc spowija powoli twoją głowę.
Oczy twe wydłubała...
Kryć się może wszędzie
W ławce ze snów zbudowanej.
W kamienicy marzeń zapomnianych.
W widoku zamku z chmur.
W chwili ulotnej.
Usłyszysz ten głos jeszcze nie raz,
Dopóki słyszeć będziesz mógł
Jej cichy szept
i melodie wiatru łez jej włosów,
którymi budzi się rano:
'Mam zachciankę..
Kocham,
Więc pamiętaj'
Skryjesz swą twarz w czterech rogach pokoju.
Staniesz na środku skrzyżowania księżyca
Ukryjesz wszystko prócz...
Prócz paru blizn wspomnień.
Dopóki słyszeć będziesz mógł..
Ślepy w kałuży leżysz,
z oczodołów płyną strumienie krwi,
a noc spowija powoli twoją głowę.
Oczy twe wydłubała...
Kryć się może wszędzie
W ławce ze snów zbudowanej.
W kamienicy marzeń zapomnianych.
W widoku zamku z chmur.
W chwili ulotnej.
Usłyszysz ten głos jeszcze nie raz,
Dopóki słyszeć będziesz mógł
Jej cichy szept
i melodie wiatru łez jej włosów,
którymi budzi się rano:
'Mam zachciankę..
Kocham,
Więc pamiętaj'
Skryjesz swą twarz w czterech rogach pokoju.
Staniesz na środku skrzyżowania księżyca
Ukryjesz wszystko prócz...
Prócz paru blizn wspomnień.
czwartek, 17 stycznia 2013
Podchodząc [raz i dwa]
Ta cisza jest jak zmowa,
bo puścić nie chce od kiedy zaciska się na szyi.
Teraz nie odejdzie nigdy, zostawia czerwony ślad
kłania się nisko, mimo że wysoko stoi nad filarem marzeń
tak gorzko nieosiągalnie.
Koniec końców rzekł by pewnie kto mądrzejszy,
choć ładniej brzmi to jako - blisko życia.
Na granicy kroczyć,
choć możliwym to nie jest, podejmuj próbę. Bądź przy tym spokojny
ci niżej wiedzą gdzie szukać powinieneś.
Samotny lot może być przyjemny, niczym upadek.
Lepiej wierzyć że ten kawałek ciebie, pozostanie tylko niewinną częścią
bo puścić nie chce od kiedy zaciska się na szyi.
Teraz nie odejdzie nigdy, zostawia czerwony ślad
kłania się nisko, mimo że wysoko stoi nad filarem marzeń
tak gorzko nieosiągalnie.
Koniec końców rzekł by pewnie kto mądrzejszy,
choć ładniej brzmi to jako - blisko życia.
Na granicy kroczyć,
choć możliwym to nie jest, podejmuj próbę. Bądź przy tym spokojny
ci niżej wiedzą gdzie szukać powinieneś.
Samotny lot może być przyjemny, niczym upadek.
Lepiej wierzyć że ten kawałek ciebie, pozostanie tylko niewinną częścią
środa, 16 stycznia 2013
Na raz..
Unosiłby się,
Tak wysoko, jak nisko stoi przy ziemi po której stąpa
Zrobiłby krok
Tak ja robi go wstając, spadając z chmur
chmur gdzie wysoko postawiony nie musi istnieć.
Wyjątkowa noc, stojąc na przystanku
Tak cudowne wyobrażenie ust
Gdzieś za miastem, gdzie mgła ciszy.
Zapadając w czarnych oczach
Odlatuje na skrzydłach kruka,
myśląc że upadek nie nastąpi
Powoli zamykają się oczy,
Te cienie nawet w śnie ruszają tam skąd uciekam.
Tak wysoko, jak nisko stoi przy ziemi po której stąpa
Zrobiłby krok
Tak ja robi go wstając, spadając z chmur
chmur gdzie wysoko postawiony nie musi istnieć.
Wyjątkowa noc, stojąc na przystanku
Tak cudowne wyobrażenie ust
Gdzieś za miastem, gdzie mgła ciszy.
Zapadając w czarnych oczach
Odlatuje na skrzydłach kruka,
myśląc że upadek nie nastąpi
Powoli zamykają się oczy,
Te cienie nawet w śnie ruszają tam skąd uciekam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)